Przedsięwzięcie GIS-u jest tak tragicznie słabe, ponieważ autorzy kompletnie nie zrozumieli problemu, z który przyszło się mierzyć. Dealer? Fajnie, ale jeśli chcesz zjeść trutkę na szczury, to możesz to zrobić w majestacie prawa, a nam pozostaje jedynie życzyć smacznego. Donos? Świetna sprawa – wystarczą 2 kliknięcia i zostaniesz bohaterem, wysyłając pod 112 listę sklepów z dopalaczami. Pamiętaj tylko, że policjanci muszą wręczyć jeszcze z milion mandatów do końca roku, więc nie licz na szybkie podziękowania i order w Belwederze. No chyba, że przy okazji podpadł ci ktoś posiadający olej z konopi. To już zupełnie inna bajka.
O realizacji powiem jedynie, że przy spocie GIS-u kolejne odcinki W-11 to technicznie „Helikopter w ogniu”.
Zaklinanie przez opozycję rzeczywistości niewiele zmieni, bo spod szkół i z najbliższej okolicy faktycznie zniknęły sklepy, w których co większy kretyn przebierał się w szaty „kolekcjonera”, a same dopalacze stały się nawet bardziej passe, niż skarpety do sandałów i twórczość Kelly Family razem wzięte. Zostając jeszcze w klimatach muzycznych z tego miejsca uprzejmie proszę o nie wiązanie drugiego spotu z kulturą hip – hopową, bo ma z nią tyle wspólnego co jego twórcy z Donem Draperem.
No chyba, że plan był inny.
Ale jeśli tak, to ktoś zapomniał wspomnieć w napisach końcowych, że tak się robi kampanie społeczną po dopalaczach za 10 PLN.
Więcej tekstów na moim blogu:
Polecam.
