Pokolenie PM Popek Monster

comicbookmovie.com
Pokolenia mają się różnie. Czas Kolumbów nadszedł prawie tak szybko, jak się zakończył – skazując ich na wieczny żywot wśród kart historycznych podręczników. Czas „JP II” nie nastał nigdy, gdyż jako podniosły twór postżałobny, od zawsze egzystowali wyłącznie w patetycznych jasnogórskich egzaltacjach. Chyba tylko „Pokolenie” zespołu Kombi ma się w miarę dobrze, w towarzystwie podobnie beznadziejnych hitów, błąkając się od lat po radiowych playlistach. Taki mamy klimat. Bez sorry.

O ile miejsce kolejnych generacji w annałach naszej pamięci łączymy podświadomie z ważnymi cezurami historycznymi, ich siłę opierając na romantycznych mitach i heroicznych czynach jednostek od Kordiana aż po Wałęsę, o tyle pokolenie które właśnie wchodzi w dorosłość przełomami zdaje się wręcz gardzić. Traktuje je z półobrotu, jak w warszawskim tramwaju. Bo tak.


Pokolenie PM Popek Monster? Wpatrzone tępo w smartfonowy ekran, zatrute konformizmem, bezczelnie wypatrujące lepszego jutra oczami niejakiego Popka, którego z niewiadomych przyczyn media permanentnie tytułują raperem.

Pal licho idiotę, który postanowił pociąć sobie gębę w imię facebookowego lansu. Nie rzucę cegłą w chłopaka, któremu lustro jeszcze nie raz przypomni, że ostre jak brzytwa potrafią być nie tylko komentarze na internetowych forach. Nie nazwę zachowania dziewczyn z tramwaju małpimi, bo musiałbym obrazić krewnych z afrykańskiego buszu. Nie kopnę dziś nikogo. Nie umiem gardzić tymi ludźmi. Jest mi ich zwyczajnie żal.

I nie chodzi o to, aby od jutra dzieciaki zaczęły zachwycać się literaturą Miłosza i samodzielnie interpretować filmy Antonioniego. Nie chodzi o powitanie nowej playlisty z twórczością Sokoła i O.S.T.R-ego, ani o miłość do sztuki Mariny Abramovic.

Ale nie ma nic cenniejszego niż samodzielne myślenie, które internetowa teraźniejszość kradnie dziś młodym, kawałek po kawałku. Instagram, I love you 2.

Kiedyś gustu uczyliśmy się od starszych kolegów i rodzeństwa. Dziś twarzą młodych został wokalista Gangu Albanii. Jakie pokolenie, taki mentor. Jaka rzeczywistość, takie priorytety. Pustych frazesów znajdę jeszcze miliard. I choć powinienem lękliwie skryć głowę pod kołdrą, po raz kolejny wychodzę do pracy. Tak, to jednak prawda – mam ich wszystkich gdzieś.

Tak jak Ty.

Czy to oznacza, że powinienem czuć się winny?

Może jutro. Dziś naprawdę nie mam czasu.


Więcej tekstów na moim blogu:



Polecam.
Trwa ładowanie komentarzy...