O autorze
Autor bloga http://marmolada.st/ Pisze, bo słyszał o sobie, że robi to wybornie. Wie o popkulturze niemal wszystko. W przyszłości ma ambicje zostać mesjaszem polskiej blogosfery. Chwilowo zajęty przedefiniowaniem związków między kulturą wyższą a lifestylem. W żadnym wypadku krytyk.

Śledź mnie: FACEBOOK

Mercedes za 5 PLN

Koszyk pełny. 3 książki w cenie 2. Ale co mi tam, idę na całość - dołożę jeszcze ostatniego Miłoszewskiego. 19,90 zł to jakieś 40% ceny okładkowej. Dziś jest ten dzień. Czuję się jak szejk w salonie Bentleya. Kto bogatemu zabroni?

Refleksja zupełnie jak „Na Wspólnej” – przychodzi wieczorem. Mniej więcej w tym momencie, gdy zdajesz sobie sprawę, że wypchana książkami półka jest droższa, niż kolekcja którą dźwiga na własnych barach.



Wyobrażaliście sobie kiedykolwiek właścicieli sklepików „Wszystko za 5 PLN” relaksujących się wieczorem po ośmiu godzinach pracy? Ja tak. Nie wgłębiając się w szczegóły – skórzany komplet Klera pod tyłkiem, czterdziestoletni Bourbon w łapie i kluczyki od Ferrari leżakujące na dnie torebki od Hermes czekając na wieczorną przejażdżkę – to raczej ewenement, niż klasyka w tej branży. Ale nie ma się co martwić. Pisarze i tak muszą mieć gorzej.

Wystarczy wspomnieć komiczny w swojej dramaturgii apel Kai Malanowkiej. „6.800,00 zł za 16 miesięcy ciężkiej pracy”. George R.R. Martin zapewne już biegnie podpisać się pod powyższym orędziem rękami i nogami. Stephen King ociera łezkę w oku i hulajnogą wyrusza po kolejną „chwilówkę” - na spłatę tej zeszłomiesięcznej.

Zostańmy w Polsce. Tu pisarz to obowiązkowo odziany w łachmany mędrzec, wegetujący w zapyziałej klitce, marzący przed snem o nowym moleskinie i ciepłym śniadaniu u litościwych sąsiadów. Zziębnięty i schorowany. Ćwiczący warsztat dzięki regularnej korespondencji z komornikiem. Typowy Norwid naszych czasów. A niech no tylko ktoś spróbuję się wychylić i nie daj Boże pokazać się w skrojonym garniturze, w towarzystwie drogiego auta i znanego logo. Na gębę, zupełnie jak Szczepan Twardoch, dostanie z miejsca „misją”, którą pohańbił i „ideą”, w którą zwątpił.

Fajnie, że w świecie celebrytów, którzy ochoczą rozgrzewają Instagram darmówkami rozsyłanymi przez duże koncerny, i w czasach gdy blogerki modowe dziennie gromadzą audytorium większe niż wszyscy nominowani do nagrody Nike razem wzięci – duży koncern zauważa dobrego pisarza i powierza mu misję promowania dobrego produktu. Nie sławienia imienia poprawnej polszczyzny i zachwalania literatury wśród najmłodszych.

Po kilku facebookowych zdaniach Twardocha, sprzedaż niemieckich aut prawdopodobnie znacząco nie wzrośnie. Ale już książek zdolnych polskich twórców – z całą pewnością tak.

Od lat polska literatura nie była tak trendy. Zrzuciła łachmany i pokazała, że naprawdę jest całkiem w porząsiu.

I wbrew księgarnianym rachunkom – wcale nie za 5 PLN.

Więcej tekstów na moim blogu:

Polecam.
Trwa ładowanie komentarzy...